Sklep zoologiczny zoolandia

Hodowla kotów norweskich leśnych Duszek Lasu

Hodowla kotów norweskich leśnych Duszek Lasu

Michalina Szpineter 13-02-2007 11:03

Hodowla Duszek Lasu zaprasza;)

IC Cleopatra Zwycięzca Troli.PL :
Jest pierwszym naszym Norwegiem. Jeżeli ktoś nie wie co to "zauroczenie" ten nie zrozumie tej gorączki chęci posiadania. Zobaczyłam w gazecie jej ojca EC NL* Yara Binya av Lindesnes i... zakochałam się. Prawdziwy Jinx z kreskówki Disney'a. Pojechałam do Poznania po czarną srebrzystą kotkę (teraz wiem, że ten wymarzony kolor to srebrzysty, przedtem tłumaczyłam, że "taki siwy, popielaty..."), przywiozłam niebieską z białym Cleopatrę. Dużo by teraz opowiadać jak mnie ćwiczyła. Dawała nam pierwsze lekcje życia z kotem rasowym. Szybko została kotem Michaliny. Przeniosła sie do Niej po gorącym przywitaniu, kiedy to zostawiła szramy na dekolcie po tylnich łapach. Michalinę to nie zniechęciło. Szybko wytłumaczyła kocie zachowanie (że stres, że za mocno ją trzymała itd. itp.) i zabrała kota. Cleo nie lubi głaskania reszty rodziny, ja do dziś bardzo ostrożnie podaję jej tabletki, pasty. Cleo jest bardzo szybka, a pazurki i ząbki ma bardzo ostre. Jestem ostrożna w kontaktach z Cleo, chociaż nigdy nikogo nie ugryzła i nie podrapała, oprócz tego pierwszego kontaktu z Misią. To dziwne, ale nauczyła nas respektu i pewnego rodzaju szacunku. Czeka na Michalinę, kiedy Jej nie ma, a kiedy wraca, łapki Cleo ślizgają się po podłodze na zakrętach, kiedy biegnie do pokoju Misi.

EC Melody Duszek Lasu *PL :
Melody- uosobienie gracji i elegancji. Żelazny charakterek, potrafi okazać swoje niezadowolenie. Bardzo wyrazista… jak czerń i biel. Jest moja kotką od chwili gdy się urodziła. Była głośnym kociakiem- stąd jej imię. Kiedy Joy urodziła drugi raz- Melody dzielnie jej asystowała, a kiedy Joy opuszczała kojec opiekowała się maluchami. Nazywaliśmy ją wtedy „Niania Frania”. Jaki straszny był płacz kiedy zabierałam ją na wystawy. Po powrocie zawsze biegła szybciutko do kociąt. Następne urodzi już sama. Była pierwszym „Duszkiem” który został w hodowli, jest moim subtelnym „Cudakiem-cudakiem”.

IC S*Micehunter's Joy Ride :
Czarny dym. Czekałam na nią trzy lata. Mój mąż na hasło "czarny dym" odpowiedział "siwy dym" tzn. dym z komina- zapomnij! To On jest w domu tym, który nie akceptuje kotów! Napewno zaraz by sie obruszył, że to nie tak, że on koty lubi, tylko czemu one latają do kuwety 3 minuty przed Jego wejściem do domu? I nie chcą być u niego na kolanach, a na mnie wiszą wszytskie? No, więc- siwy dym! Ale ja czekałam na nią i ona sie urodzła. Trzy dni po urodzeniu napisałam do hodowczyni że ona dla mnie, że ona moja. Takie małe brzydactwo trzydniowe. Po "zasięgnięciu języka" przez hodowczynię- odpowiedz: tak! jest moja! No i ostatecznie "ugniatanie" mojego męża. W końcu.... zgodził się! Pojechałam a dokładniej to poleciałam po nią. Anette czekała na nas z koleżanką. Pojechaliśmy wpiwrw do Anity. A tam... Fantazio, Magore- koty legendy (oczywiście dla tych, którzy śledzą szwedzkie hodowle). A potem zobaczyłam Joy, maleńkiego diabełka. Mój mąż, kiedy ją zobaczył, skomentował: "parówka jest grubsza od niej". Przyjęła się w naszym domu tak, jakby urodziła sie w nim. Nie bała sie psów, ani obcych jej kotów. Była w domu. I ona dała mi dopiero poplić. To, co wymyślałam jej do jedzenia, nie da sie opisać. I tak jest do dziś. Jestem szczęśliwa, że je specialnie przygotowanego kurczaka, skubnie suchego, puszeczkę wyliże. Wygląda jak fretka, chuda, długa. A jak spojrzy zielonymi oczkami w czarnej, lisiej mordce- miękknę.

IC S*Micehunter's Keith Flint:
Rudy kocur. Gdyby ktoś mi powiedział parę lat wcześniej, że będę miała rudego kota, wyśmiała bym go. Bo komu podoba się rudy kot? Każdemu! Tylko nie każdy o tym wie. Pamiętam wystawę, na którą przyszła para, chcąca kupić kota i: "tylko nie rudy" -powiedział pan, wchodząc na salę. Po pewnym czasie zobaczyłam tę parę koło klatki z kociętami. Pan trzymał rudego kota i z tym kotem wyszedł mając w oczach słońce (oczywiście rude). Pierwsze rude słoneczka urodziły sie Celinie i wtedy o mały włos zostałby Echo- super kot jak nazywał go mój syn. ale sprzedałam go. Później Celina urodziła Dreama. Rudy klasycznie pręgowany- piękny! Ale nie lubiał mężczyzn. Więc też poszedł do nowego domu. Kupując Joy, powiedziałam Anette, że szukam rudego kota. Po czterech miesiącach dostałam od niej wiadomość, że urodził się rudy kot. Nie spodziewałam się, że tak szybko będę musiała z mężem negocjować warunki przyjęcia do domu nastepnego kota. Anette nie naciskała na mnie, a ja czekałam co z niego wyrośnie. A wyrastał coraz łatniejszy kot. I wtedy zdarzyła sie historia na wspomnienie której dzisiaj się śmiejemy. A mianowicie poprosiłam Michalinę, aby napisała Anette, że zdecydowałam się kupić Keitha! Michalina napisała i czekaliśmy na odpowiedz. a odpowiedzi nie było. Misia napisała jeszcze raz i znowu nic. w końcu napisała po raz trzeci z zapytaniem czy rozmyśliła sie i nie chce Keitha nam sprzedać? Rano zadzwonił telefon, odebrałam zaspana i... o zgrozo! słyszę kogoś, kto mówi do mnie po angielsku. Po trzecim przedstawieniu sie Anette i lekkiej panice w Jej głosie odezwałam się, że ja po angielsku tylko troszeczkę... Ale zrozumiałam, że padł Jej komputer i nie może odpisać, ale Ona zdania nie zmieniła. I tak spełniło się przeznaczenie i rudy Keith Flint przyleciał do Polski. Z miejsca zdobył nasze serca. Michalina bardzo chciała, żeby to był Jej kot, ale koty przecież wybierają same. I tak do końca jeszcze nie wiadomo czyj on. Jest przemiłym kotem, na dodatek ślicznym. Przywrócił mi wiarę w normalnie jedzące koty. On kocha jeść i niewybrzydza!

JW, Niemen Duszek Lasu *PL :
Kiedy Joy rodziła miot "N" każde kocię było inne. Wreszcie! Kocięta dorastały i zaczęły rodzić się sympatie. Każdemu podobał się Nash B. i wtedy powiedziałam sobie, że on pójdzie z domu ostatni. Ale jeszcze jeden kot jakoś był omijany przy potencjalnych nabywcach. To był Niemen. I kiedy któregoś wieczora mała dziewczynka zabrała „to cudo” czyli Nasha B. , zabrałam na wystawę do Warszawy Niemena. Dostał się do BIS-u ale nic więcej nie wywalczył. Potem pojechaliśmy na wczasy na Chorwację a przy okazji na wystawę do Rijeki. I tam zaczął się dobry czas Niemena. Jest coraz piękniejszym i przemiłym, bezstresowym kotem. No i oczywiście zostanie w hodowli.

Magic Duszek Lasu *PL:
Magiczny miot. Kiedy się urodziły powiedziałam, że będzie mi się z nimi trudno rozstać. No i tak do końca nie musiałam. Melodyjka została w hodowli a Magic dzisiaj nie znalazł nowego domu. Został już wykastrowany bo do hodowli został zabrany Matrix. Magic jest bardzo pięknym kotem, to przemiła „przylepa”. Magic to trochę tajemniczy kot, po prostu… magiczny kot.

Nemrod Duszek Lasu *PL:
Kolejna przylepa... miał zostać sprzedany, jednak tak jak Magic, został w naszej rodzinie. To zdecydowanie kot męża, gdyż Nemrod na sam jego widok mruczy, że słychać go na pół pokoju, a mnie do dzisiaj czasami „zaszczyca” minutą obecności na kolanach. Jego nowa miłość to Bar- leonberger, którego wręcz molestuje.

Zapraszam Duszek Lasu

Strony:  1

Galeria

Komentarze | Dodaj komentarz

Artykuły

Kot

  • Zdrowie
  • Hodowle
  • Stowarzyszenia
  • Inne

Pies

Ptaki

Gryzonie

Ryby

Oczka wodne

Konie

Podróże

Prawo

Różne

 

Nowy użytkownik
Zaloguj się
  • Idol
  • Artykuły
  • KlubPortal
  • SklepSklep
Telefon

Program Rabatowy            

  • Główna
  • Sklep
  • Artykuły
  • O nas